Teraz już wiedział na pewno, że ona się tylko

Clemency zaczerwieniła się, słysząc obraźliwy ton.
parę.
Alli, przekraczając wielką drewnianą bramę z logo rancza Hartmanów, zadawała
Clemency uspokoiła ją i w paru zdaniach opowiedziała przygotowaną historyjkę. Zakończyła słowami:
- Tak czy inaczej, dziękuję, Liz. Uratowałaś mi życie.
- To czysty egoizm myśleć w towarzystwie tylko o sobie wtrąciła zgryźliwie Adela, która usłyszała koniec ich rozmowy. - Gdybyś bardziej dbała o innych niż o siebie, nie byłabyś tak potwornie wstydliwa.
że jest dobrym lekarzem, ale też dowiedział się, że jego niania
- Jeśli pan jedzie, milordzie, nie rozumiem mojej w tym roli.
jeszcze przed jego urodzeniem. Willow nie potrafiła wtedy zrozumieć
- Lysandrze! - zawołała gromko. Markiz podniósł wzrok. - Czy mam rozumieć, że jesteście już zaręczeni?
- Napijesz się czegoś? Pokręcił głową.
Co teraz? Jaką znów wymyśliła złośliwość? Czy naprawdę zamierzała
on nie czyta w jej myślach.
pomogę.

– 23 –

kochając ją tak bardzo, mógł dalej mieszkać z nią pod jednym
- Oczywiście. Proszę mnie zawołać, jak będzie pan gotów.
- Tak, milordzie.

- Zgadza się, milordzie. Jeśli się nie mylę, obaj reprezen¬tują niedawno powstały kapitał. Pan Cromer posiada kopalnie w Weardale, a pan Bamstaple działa w branży wełnianej.

Ma się rozumieć, przyjście strażnika raptownie obniżyło naszą wesołość. Pozbierawszy karty, szybko zebraliśmy przegraną odzież, naprędce doprowadziliśmy się do porządku i wszyscy razem wyszliśmy na ulicę.
- Bo tak jest łatwiej.
- Przejdźmy się - zaproponował, kiedy stanęli na

- To dlatego tu dzisiaj przyjechałeś? - zapytała, modląc się, żeby zaprzeczył. Tak bardzo chciała, by powiedział, że przyjechał dla niej, bo chciał ją zobaczyć, być z nią.

i ja.
jej ręce na ramionach. Ale już nie musiała
zrozumienia, że jest jakimś potworem. Zapomina